schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

the modern times

11 komentarzy

ostatnio tylko mi w głowie konsumpcjonizm, jestem potencjalnym wrogiem walczących z systemem – bezwstydnie korzystam ze wszystkiego: ubrania produkowane przez chińskie dzieci, zakupy w tesco, media, chyba wszyscy powinni zacząć się mną brzydzić.
telewizja nie jest już fajna – ale za to mamy inne używki!
ranking łakoci 2004:
1. sarotti czekolada marcepanowa
2. pralinki domino
3. ciasteczka digestive
4. kinder bueno
5. ciasteczka korzenne anna’s.
to wszystko dlatego, że nie muszę już ukrywać, że mało mnie obchodzi jednak ochrona przyrody, kultur tradycyjnych i nie muszę już udawać, że toleruję zespół pidżama porno (tak naprawdę nie muszę już od paru dobrych miesięcy i jestem szczęśliwa przez to niezmiernie, ale cieszę się tak wylewnie, że aż muszę napisać to na blogu. chromolę zaangażowaną młodzież słuchającą system of a down. fajnie to powiedzieć).
ts. the jam, the jam, the jam

nienawidzę telewizji!, a naprawdę kiedyś lubiłam, teraz wszędzie są smsy i napisy i nieczytelnie. pozdrowienia i wyznania miłości. brzydcy chłopcy. koszmarne dziewczyny. trafiłam w ostatnim momencie, żeby mieć porównanie, żeby mogło mi być smutno, parę miesięcy temu w tv był dj shadow, parę miesięcy temu było tak zwane chillout zone. nawet onyx.tv gdzie bywał the notwist i en i subtelnie metroseksualnie chłopcy zamieniono na kanał z wycieczkami do boliwii!! a teraz jest smutno. a teraz jak mi się coś podoba, to tego nie zobaczę. cierpię ze złości, chcę uzyskać czar obrażania. starsi koledzy dawno mówili, że tv jest do chrzanu.
kill your television
play joy division
i co ja zrobię teraz?

heroin is so passe

3 komentarzy

home taping is killing music i idę pozabijać – słucham muzyki z taśmy jeszcze, ha. chciałam napisać, lecz wykasowałam, bo zdjął mnie wstyd – że znalazłam w kurzu kasetę Celtic Frost(21 miejsce na liście „the heaviest bands ever”-pierwszy jest Black Sabbath-widać, nie Księżyk z Antosiewiczem układali tę listę). nie powinnam jej włączać – z kurzu materializują się myszy. nie powinniście wiedzieć, że kiedyś miałam takie rzeczy na półce, ależ wstyd.
blogudzięki teraz słucham rzeczy przyzwoitych i słusznych, trzymających fason, takie też sobie ponagrywam.
i obułam się w buty w kolorze szafirowym – należało mi się to!
ts. Dada reviewed
Atari Teenage Riot – 60seconds wipeout
Bauhaus – In a flat field

kids are united

9 komentarzy

ach jak pouczająco i smutno, i wesoło i przygodowo, młodzieżowo, chuligańsko, najpierw się znajduję w Zamościu na sympozjum proktologów – ja tam nie na prezentacje rektoskopów, tylko popatrzeć sobie na miasto. na niezmiernie stylowe i wdzięczne zachowawcze tabliczki punktów usługowych – usługi szewskie, krawieckie, Prakseda Kazimiera. przywiozłam liczne pamiątki: olbrzymią paprykę, symbol wszelakiej obfitości, kurtkę fińską z samolotem oraz torbę z niemieckim futbolem a ponadto przeziębiłam się i zmarzłam. tak więc wyprawa pełna wrażeń zwłaszcza, że już następnego dnia można zostać miejskim chuliganem jak tmg i ja i palić papierosy pod centrum handlowym i iść przez przemysłowe pejzaże, słuchać Analogsów w Media Markcie na pół i Atari Teenage Riot w tramwaju i to wszystko jest bardzo pouczające naprawdę, mądre i pożyteczne, a ponadto na mojej szyi znajduje się nieśmiertelny martwy lis.
poza tym czemu w naszym smutnym mieście nie ma dobrych miejskich miejsc i stylowych osób jest także tylko garstka, za to wszędzie studenci studenci, studencki festiwal piosenki, pidżamy porno, swetry, turystyczne akcesoria, okrągłe stoliki?

blueberry boat

5 komentarzy

teraz piszę z miejsca pełnego dziwnych dźwięków. z lewej strony wiercenie na wylot czaszki maszyną borującą. z prawej fantasmagoryczne głosy. to jest kawiarenka internetowa i wcale nie żartuję. kupiłam przed chwilą wierszyki o wesołej gromadce, jak zwykle to ja byłam z nimi pierwsza a teraz są dostępne w sprzedaży detalicznej. na ulicach mego miasta dzisiaj sami ludzie z piękną prezencją i wobec tego ja się czuję jak sierota uboga stoi bosa u proga, nie mam takiej kreatywności wizualnej i nie umiem wyglądać ładnie, tylko reklamuję sobą skuter. holy maya napotkana w łazience na socjologii i to jest miły akcent dziś. fenomenologia, to też jest miłe, pan prowadzący przypomina serwety i obrusy, desery twarogowe, słuchanie opery popołudniem i płyn do płukania tkanin – taki ma głos, nadal nie żartuję, tylko ma przy tym trochę paniczny chód.
a Brett Anderson nagrywa jedną płytę z Bernardem Butlerem, a drugą solo i ma być ponura, widać zdrowie mu nie służyło, no albo opalenizna i sport, albo dobre piosenki, to powszechnie wiadomo. na razie Ute Lemper, Swayzak, Cocorosie i Partia do zamiany w słuch i Henrik Tikkanen – Wojna trzydziestoletnia do poczytania.
zapomniałam o przechwałkach. pomalowałam brzydki mebel w Mondriana i tak stał się ładnym meblem. wynosiłam rozpuszczalnik do śmieci ukradkiem i pan stróz dowiedział się, że ja nie podpalam, że ja tylko malowałam niewinny mebel. powiedział, że jestem nowoczesna i poczułam dumę i chlubę, bo teraz już nie używa się tego słowa. każda nowoczesna gospodynie gotuje jedynie na gazie. ponadto gratuluję mojej siostrze uprzedzenia Komitetu Noblowskiego o pół roku – to ona wykryła Elfriede Jelinek. obmierzły i wstrętny mi Pilch napisał, że ona ma na głowie kok-lok i nie wie, że to, jak wszystko inne, ma swoją nazwę, nazywa się bubikopf.

chcesz coś a tego nie ma właśnie, dzisiaj bardzo mi się marzył sentymentalny obrazek z Bozią i chciałam znaleźć pod halą, ale niestety, tam tylko: Sedes-Samael-Urszula, lalki bez nóg robią duże wrażenie, pocztówka z moich rodzinnych stron była i pan pytał mnie: czy ta kircha jeszcze tam stoi?, no więc właśnie nic a nic się nie zmieniła od 1908 a naprzeciwko jest przedszkole katorżnicze, gdzie jadłam drugie danie na talerzu od zupy. nie chcecie o tym słuchać. a Bozia tylko w ramkach wielkoformatowa, na cóż mi taka? z rozpaczy kupiłam pismo „As” z czasów kolorowych i nowoczesnych. no bo jeszcze chciałam baletki i nie było, i glanzbilder, ale ich nie ma nigdy i nigdzie.
niespodziewane spotkanie towarzyskie, to był chłopiec znany z liceum o powierzchowności leśnego luda, wodnika szuwarka i dziada borowego zresztą w takim stroju, przywitał się i poszedł sobie. to było mało miłe, bo chłopiec gdy go znałam zajmował się autoreklamą i kolportażem brzydkich plotek o bliźnich. ale ambicje i krąg zainteresowań chyba został ten sam, to jest niesamowite naprawdę jak ludzie się potrafią nie zmienić.
ja za to noszę kapelusik, tak można tylko w moim mieście, sezon jesienny się bardzo rozkręcił dzisiaj i już przemarzły mi nogi. elegantkom zawsze marzną.
6 października obwołujemy Ogólnopolskim Dniem Bloga, kto wie, ten wie czemu.
ts. Partia – Dziewczyny kontra chłopcy i VA – Songs from the bunker
tcz. Robert Musil – Człowiek bez właściwości

salsa śledź

16 komentarzy

chyba przegapiłam szkołę, widziałam tylko w telewizji, że w piątek coś się działo! to jest lepsze od wszystkiego – właśnie przeszłam samą siebie haha!
to też jest lepsze od wszystkiego przynajmniej ostatnimi czasy. no i w tym zespole zakochałam się – jakby stary Maanam słuchał więcej Joy Division to brzmiałby właśnie tak.
wszystko to jest bardzo miłą i zachęcającą zapowiedzią nowego, wspaniałego świata, który niniejszym się zaczyna. skończyły się już wstrętne wakacje – witaj szkoło.

a jak to wszystko razem o mnie świadczy?!


Cyborg

?How Industrial Are You?
brought to you by Quizilla

Douglas Pearce
Douglas Pierce

Which Neofolk musician are you?
brought to you by Quizilla

(w tym wypadku odpowiedzi siła rzeczy naciągane ale cieszę się, bo Dougie lubi Pet Shop Boys).

…bo wynik tego, to aż szkoda gadać.

LOOK OUT!
ďňđ
diz is a radioactive squirrel!!

Username:
From Go-Quiz.com

danke schoen, bdq

ależ znalezisko mam. dawno, dawno temu, Kuba Wojewódzki wydawał pismo dzięki któremu zaczęłam słuchać przyzwoitej muzyki, nazywało się Brum i pisał do niego na przykład mój odwieczny idol, Rafał Księżyk. no i czego tam nie ma. zwłaszcza jest rubryka z ogłoszeniami towarzyskimi, w tej chwili już relikt przeszłości, ale niesamowity. warto napisać, że nie znosi się chamstwa i nietolerancji albo szkoły i disco polo; jest się szaloną, zwariowaną, obłąkaną 16-latką kochającą dzikie planety, Kurta Cobaina, wiatr, wolność i wakacje, albo samotną duszą, ewentualnie ciemną duszą i cierpiącą niezrozumienie wśród rówieśników; poza tym wiadomo, evergreeny, hej ludziska, odpiszę na każdy list, nie ma czadowych ludzi w naszym mieście, umrzemy z nudów wśród dresów i dyskotek. są perły: „jestem początkującą hippiską, wszysyc hippisi piszcie, chcę się czegoś o was dowiedzieć”, „jednoczmy się w imię KATa i czarnej magii”. tylko muzycznie nic się nie zmieniło i to jest niestety bardzo smutne, tak się zaczął zmierzch zachodu. „kochasz sztruks? a hippisów? a punków? a grunge? no to witaj w domu”. ludzie już nie piszą listów do siebie, a jednak wyciągnięty sweter jak na złość wciąż ten sam.
pies zjadł mi książkę z biblioteki. poszedł ambitnie, „Mity tradycjonalizmu integralnego”. w bibliotece nikt mi nie uwierzy, bo to jest przecież najstarsza bajka na świecie. dowody są niezbite i na widok serce się kraje. pies nie jest aż taki mądry, zaczął lekturę od indeksu nazwisk.
noszę w uszach molekuły w kolorze granatowym. ts. Serge, Histoire de Melody Nelson.


  • RSS