schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

no jak tak dalej pójdzie to nie będę miała co jeść, wczoraj znalazłam wyprzedaż omal całej dyskografii The Jam, nawet nie śniłam o oryginale This is the modern world, a tu masz. to w ogóle weekend lat 90, pasjonują mnie zaśniedziałe sklepy muzyczne w miastach Bytom albo Tychy, tam są rzeczy, o których niejeden marzy i taśmy magnetofonowe, i moja zaginiona cudem wrócona Elastica. zakupiłam sobie kasetę, która chciałam mieć od 1997, czyli od chwili jej wydania, po czym oglądałam filmy: na video. jeśli ktoś może mi odstąpić plakat z „Głośniej od bomb”, to mu się odwdzięczę własnoręcznie narysowaną bardzo dramatyczną świętą Cecylią na mojej lekturze szkolnej („Cecylia nie była ślepa i nie będzie, tylko była uduszona”).

up all night

1 komentarz

CKOD, that’s entertainment – okazuje się, że na przykład, podobno w moich oczach widać okładki Stone Roses (przyglądam się.usiłuję je znaleźć) a Kraków Śródmieście to Manchester (ponieważ Mysłowice to nie pieprzony Manchester..c’mon!!), i należy słuchać Dizzee Rascala. these are the days of our lives, klawiatura, na której piszę jest niesubordynowana, co chwilę sprawdzam, czy znów nie najeżam tekstu literówkami, jak to mam w zwyczaju. pora na powrót do porządnego, codziennego życia, bez narażania zdrowia przez przypadkowe zaśnięcie w wannie; pierwsze, co usłyszałam dziś w radio, too dziwo nie słowo „Ukraina”, a „Can’t stand me now”, co znakomicie wróży na przyszłość.

zwiozłam do domu wunderwaffe, moje ukochane stereo, piętro niżej mieszkają jacyś upiorni studenci słuchający złej muzyki, prowadzę regularną wojnę, wcześniej z wizytą u rodziny – wszyscy zaczęli słuchać Specials! – prezenty, zmagam się z czekoladkami i to jest straszliwa walka, siostra mnie obdarowała mod targetami do uszu.
ostatecznie jedyna rzecz jaka nam pozostaje, to dobrze wyglądać, im gorzej się mam, tym lepiej się prezentuję, bal etnologa to było wielkie wejście, kto nie widział, niech żałuje. pójdę dziś na CKOD.

ciąg dalszy – zadzwoń do mnie i uratuj mi życie, chcę przeżyć jeden prawdziwy dzień – pomalowałam resztę mebli, mam na ścianie prześliczną Audrey i inne rzeczy, na półce mój kolega z wojska – prawdziwy rudeboy i smutna lalka z Wrocławia nazwana Lina Baby Doll, po wydarzeniach dni ostatnich. mam kolekcję płyt, może nie powalającą, ale niewykluczone, że mogłaby komuś zaimponować, a do tego chciałabym może jednak prowadzić jakieś życie osobiste. no ale niestety ten wyzierający smuteks, weltschmerz, akryl i melancholia, może jestem brzydka i głupia, mam krzywe łokcie i pod mur? a może when all else fails – wir kapitulieren niemals? mam od paru dni dwadzieścia lat, już się przeterminowałam.

podstawowa zasada, albo kolekcja płyt, albo życie osobiste, jak w w”Wierności w stereo”, ja mam kolekcję płyt, chwilami chciałabym nie tylko ale co z tego, plotki chodzą w mieście, że jak ktoś zmienia optykę, to przestaje być dobrym fachowcem, takie dzielenie uwagi to nic zdrowego, a ja przecież piszę całkiem niezłe recenzje.
Wrocław Industrial strasznie fajny, tzn. cztery koncerty fajne, Matt Howden ojejej, wygląda jak britpopowiec i zapamiętale gra na skrzypcach, wspaniale, i jeszcze ten skromny, wesolutki pan z Institution D.O.L., poważne bity, poważne treści. fatalny, ale to już wszyscy wiedzą, był Deutsch Nie Pal, trudno. były lepsze rozrywki, lepsi ludzie, festiwal to święto dobrego wyglądu, paramilitarne uniformy i śliczne fryzury, Sid Vicious zmartwychwstał – garmique gdzie te zdjęcia? i co u diabła Ewa Minge zaprojektowała dla GG Allina? clanasia, i mój stary chuligański kolega, i ja i tmg uskuteczniające przemoc werbalną (hippie killing is not a crime, no), these are the days of our lives.
ts. the Specials. tcz. antyczny numer Literatury na Świecie – temat przewodni – Mishima Yukio.

wszystko wzięło w łeb naraz, chodzenie spać o 22, wstawanie o 7, śniadania, obiady i kolacje, moje samotne porządne życie, to wszystko się obróciło wniwecz, poszłam na imprezę, wyrąbałam na twarz, teraz z rozbitym podbródkiem mogę przez chwilę uchodzić za bardziej ekstremalną od moich rówieśników.

jesteś taka passe dzieciaku, twoje stylowe koleżanki słuchają już eminema, a ty nadal tych brytyjskich chuliganów.
gość z the libertines jest szalenie przystojny, ale nie nadaje się chyba na spacer po parku.


  • RSS