schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

zasłyszane w taniej odzieży: klientka jest zainteresowana pluszowym łosiem, po jej wyjściu panie sprzedawczynie zastanawiają się, czy to prezent dla partnera; na co odpowiedź z sąsiedniej sali, przypominająca izabelę trojanowską osoba mówi tak:
„teraz już nie potrzeba partnera, potrzeba tylko spermy”.

[mnie potrzeba czternastu kopert bąbelkowych.]

prozac nation

2 komentarzy

moje dłonie krwawią, a świat jawi się nieprzyjazny!
[przy okazji - rozpoczynamy sezon zimowy ślizgania się po chodniku w najlepszym obuwiu na zimę adidas model superstar.]

?image=773

mam dwajściajeden lat i czuję się jak paris hilton, ona też spełniła wszystkie swoje marzenia, a ja byłam w manchesterze; zapewniam, że usłyszycie jeszcze o the on/offs, polytechnic, metro riots, w tej chwili moje mieszkanie jest pełne pięknej makulatury, przemianowuję je na hacienda, w centralnym miejscu stawiam winyle i nie będę już chciała z niego wychodzić, marzenia mogą być nudne, przecież ja sama jestem okropnie nudna – otóż chcę pojechać do manchesteru jeszcze raz, och ależ ja nienawidzę urban outfitters, za koszulkę jem i hologramów, tymczasem trzeba każdego ranka wstawać do szkoły a ja przecież jako wannabe-24hr party people nie mogę, będę chodzić w temperaturach bliskich zera w tshircie i bardzo-wąskich-spodniach i nawet przyzwyczaję się do podwójnych kranów, ale może spadłby mi jakiś bilet z nieba, już niejeden blog głosił, że życie jest trudne, ehm?

kto jest bogiem streetfashion, otóż członek budki suflera, popatrzcie na plakaty w waszym miescie, te reklamujace nowy, straszny dziennik „nowy dzien”. ten sweter z biedronka w polaczeniu z pasem slowianskiego woja to godna mcqueena ekstrawagancja, nie? a nowy dziennik mnie straszy, jak to mozliwe umieszczac na plakatach takie konwulsyjne twarze, przeciez ci ludzie cierpia, moze „fakt” cos moglby o tym wspomniec? z ciekawszych wiadomosci: chcialam zakupic dla ulubionego kolegi paczke silk cutow w ramach carrying coal to newcastle, ale pan kioskarz powiedzial mi, ze marka zostala wycofana z polski ze wzgledu na masowy wywoz do uk w niecnych celach. nie ma juz takiej porzadnej marki, wiec tym lepiej, ze znudzily mi sie papierosy. a poza tym to zaraz manchester.
[aha, jeszcze tekst ze sciany w lazience na dworcu, musicie to poznac, koniecznie: "kocham andrzeja, a on mnie, ale on ma zone i nasza milosc jest uwieziona jak labedz"].

ze wszechmiar źle gdy jest tak bardzo zimno właśnie tu gdzie się znajduję, moja głowa jest już w samolocie, nie chcę zapomnieć paszportu, pomylić terminali, a taka myśl mi ostatnio dokucza, no ale przynajmniej layout jest ładny i na bieżąco. swoją drogą, to też ładne. ^^

groovy train

7 komentarzy

jadę dopiero w czwartek, a tymczasem antycypacja madchesterska, rave kolektyw, violently happy: fn, lms, myu – plurrr. jakby było mało, w przerwie międzylekcyjnej chcę wyrównać włosy i co się okazuje, prawidłowo ścięte włosy pani fryzjerka zmieniła w uczesanie typu wczesny ian brown, ale błagam, monkey king – to zbyt wiele, zawiązawszy na głowie szalik, jak uciekinier z rejonów represji, analfabetyzmu i nędzy wsiadam do tramwaju tylko po to, żeby w domu opłukać włosy i okazuje się, że ok, że ta okrutna kobieta zrobiła mi tylko taki kawał, a ja już myślałam, że tylko do szkoły złamanych serc. myślisz, że dreszcz grozy nie może cię spotkać na co dzień! ts. black grape – it’s great when you’re straight..yeah
[i jeszcze popatrzcie na grono.net, co to się podziało gdy widzę profile młodszych o kilka lat koleżanek i kolegów, jacy stylish, jacy selfish, jacy campowi, za moich czasów tego nie było, my nie mieliśmy fotobloga, fotoszopa, fok, teraz wszystko to jest znacznie prostsze, a ja stałam się niepostrzeżenie weteranem i generacją nic i wszystko, o co walczyliśmy, stało się. to wyraz podziwu, nie zazdrości.]

czuję się jak człowiek, który zgubił i do tego w tramwaju kluczową, niezbędną, podstawową częśc garderoby, rękawiczki, fokfokfok, that joke isn’t funny anymore, pisałam już w ubiegłym roku o drastycznych scenach rozgrywających się na moich dłoniach i co, powtórka?

morele

19 komentarzy

zawsze wierni i oddani rafała księżyka fani wytropili w „brumie” z 1994 wzruszające, szkolne początki kariery późniejszej perły naszego dziennikarstwa muzycznego; „budka trzyma klasę”, itp. to budujący przykład jak szybko i wiele można się nauczyć.
w sklepie tania odzież na dworcu przychodzę z koszulą z ultramanem, i drugą z instrukcją prania w hiraganie i pytam, odczytując literalnie z menu: to DZIECKO ZA ZŁOTÓWKĘ? i otrzymuję odpowiedź z pełnym zrozumienia uśmiechem, tak, to dziecko za złotówkę, proszę pani.
a jakby własny wzrost nie dostarczał już wystarczająco cierpień, okazuje się, że prezydent elekt ma podobny.


  • RSS