schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2006

moja rodzina popsuła sobie komputer, co źle wróży. dostałam zlecenie na zakup różowo-seledynowego pałacu od mojej sio, której nie udało się wylicytować michaela jacksona firmy mattel co prawda, ale za to są inne atrakcje na bieżąco np „dwie murzynki i pies” bądź mym klonem, kto udaje kogo i co swemu psu mogłaby zrobić doda elektroda? może to? albo nicky wire, cudowny. moja sio jest fanatyczką historii III rzeszy i barbie ooak, ale dłuższy czas jak się okazuje być może bez komputera będzie trudny nawet w takim towarzystwie, w nowej machinie słabiarski artykuł na temat-szlagier-wszystkiego tylko tak tykają sobie paluchem. mowa o artykule o świętych, gdzie są obrazki znacznie większe od tekstu, jakby chcieli być naprawdę z grubej rury, to zajęliby się promocją teresy neumann, ale pewne dobrze poinformowane źródła mówią, że neumann to spisek szatana.
ts. radio co mi pełza po ścianach i podłodze-basy na dzień dobry dla sąsiadów – zaczynajcie dzionek boży!
soft machine vs killing joke

f7.jpg
czymkolwiek można zacząć się interesować pod warunkiem że nie studiuje się historii sztuki – teraz można przystąpić do realizacji planu zostania wielkim człekiem – a przynajmniej mniej nudnym
ts finley quaye ft beth orton, dice/ the young gods, tvsky

oglądałam do późna mecze i wróciłam rowerem po śliskiej drodze, skontestowałam wszystko, pękam z dumy po uszy normalnie myślisz że entropia ale ręka boska broni. ha

fo

6 komentarzy

postanowiłam że będę robić również brzydkie obrazki, miast zawieszać bloga zablogowałam się podwójnie, lansuj się till death. nie poddamy się. zastanawiałam się, ile osób jeszcze nie ma obciachu prezentować się w japonkach-chodakach. i nie wiem jaki właczyć sobie soundtrack, ale chyba chcę siać terror i czytać aktualną prasę.

czy erich fromm wiedział jak żyć, a może julian cope knew how to cope with niewiemkerwaco.

wszyscy mówią, nawet pracownicy naukowi, że h******a s***i to nudne studia – wszyscy mają rację – dziś chyba zapiszę w moleskinie, ile rzeczy wolałabym zrobić zamiast tego i które chyba zrobię, kosztem mojego statusu co prawda, no ale. główna strata jaką poniosłabym w razie rezygnacji to prestiż tej-osoby-która-daje-sobie-dobrze-radę-na-dwóch-kierunkach, ale tytus de zoo zapytał kiedyś: CZY PRESTIŻ TO BRZUCH? to właściwie całkiem ładnie przewrotne dać spokój studiom, na które się dostawałam w krwi i łzach i fanfarach i argumentować to faktem, że mam drugie fajniejsze. nie wiem.

ej

7 komentarzy

przejmuję się eventami bo wracam z nich bardzo chora i przejmuję się nauką – wkrótce zacznie mi migać bateria, nie wiem normalnie, mój proces snu to materiał badawczy, imperatyw wstawania w wolny dzień po koncercie, message z podświadomości: już późno (wcale nie było aż tak późno) wstawaj i kaszl. wlozylam do poduszki cale opakowanie lawendy, w papierku, firmy kawon, mogę poczuć się teraz jak bohater „życia codziennego w polsce międzywojennej”.
teraz powinnam zadzwonić do lokalnego radia i powiedzieć, że pozdrawiam wszystkich studentów i zadedykować im piosenkę zespołu coma albo zespołu kazik, po czym zrobić sobie kawę, a wiedzcie, że kawę lubię równie jak zespół kazik.
koncert życia ma konsekwencje, a w ogóle to zważcie bacznie, przecież we wrześniu ian brown.
to też srogie.

zagrali wszystkie najlepsze kawałki, wszystkie.

to jest dźwiękowa ovomaltyna, która będzie dobrze notowana w moim podsumowaniu 2006. podsumowanie będzie zapewne wątłe, bo na razie większość nowej muzyki jest słabą i albo znani i lubiani zawodnicy zawodzą, albo nowi są bez fajerwerków. ale sprawdź to. fake ma coś do powiedzenia. to muzyka, którą można zawiązać w woreczku z lawendą w szafie albo soundtrack do błogiej medytacji, np. nad życiem pszczół.
jak oczy spuchną i się zmęczą, to się widzi podskórną strukturę rzeczy, wszystko jest podszyte rastrem. nie wiedziałam wcześniej, że świat jest po prostu wydrukowany.
raźniej.

to ja jestem tą osobą, która nie zrobi od razu zdjęcia i nie umieści w internecie gdy przyuważy coś fajnego, skończyły mi się akumulatory i nie mam czasu włączyć ładowarki, więc nie wkleję tu zdjęcia mojej koszulki w barwach flagi rumuńskiej.
kiedyś przeczytam uważnie systematykę bajki (C)antti aarne, a dlaczego-bo najbardziej lubię starać się bardzo nad rzeczami, które są tak właściwie zbędne.
brat powiedział mi w tramwaju, że nienawidzi saksofonów, od kiedy w ulicy sezamkowej pokazano, jak się je robi, zwichnęłam sobie przeponę wtedy chyba. oczy mi spuchły, calvinie kleinie, zaangażuj mnie do reklamy. sprzed 10 lat.


  • RSS