schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2006

w pkp rozmawia para beżowych studentów w odzieży turystycznej-pełniącej-funkcję-codziennej, słuchacze kazika, czytelnicy dlaczego, rozprawiają z zapałem o efedrynie i co zarzucić przed egzaminem, śmieszne i straszne, a oto czemu właśnie – nudni ludzie, nudne życie, nudne narkotyki! na pewno ich wizje psychedeliczne są barwy kawy-z-mlekiem i spranej-zgniłej-zieleni, a przygrywa do tego zespół akurat. ostatecznie jeśli czyjaś skóra, włosy i ubranie są tej samej (bez)barwy, to mózg siłą rzeczy nie może odstawać, ehnm? było to tym zabawniejsze, że słuchałam ich znad archiwalnego numeru ś.p. plastiku.
znów się spóźniłeś człecze. machina, jak widziałam po okładce, zwinęła pomysł z 2005 autorstwa mc ksz i mojego, mianowicie hasło odzież wszechpolska, to był zamysł na szeroką skalę, sesja w tureckich swetrach, piramidach, kurtkach z kreszu z wyszytą rakietą tenisową – ale kto pierwszy ten lepszy, niestety. od tej pory każdy fajny pomysł idzie do publikacji bez względu na to, czy będę go miała później żałować, czy nie.
chyba marzy mi się własny egzemplarz „abc dobrego wychowania” p. ireny gumowskiej. dziś wypożyczyłam sobie kilka wdzięcznych książek z ładnymi ilustracjami dotyczących kroju i szycia, teorii muzyki oraz dobrych manier. teraz już będę ustawiać równo filiżanki w etażerce.
ts. orbital-screamadelica-marshall jefferson(!!!!!)i inne żelazne klasyki (winyl pt.now 17! marzenie, wiedzcie. wytropiony)

hello poodle!

8 komentarzy

przez trzy dni:

willngrace.jpg

-helo karen!
-hello poodle!
-who’s your daddy?
-you are!
szaleństwa niujorkisz rodzeństwa, spazmy nad budyniem, sekrety kuluarów, radio złote przeboje, zachłyśnięcie własną przeponą. nie wiem,czy na kitkacie-zapewne tym limited edition-zamieszczono informację „may contain traces of peanuts, soya, almonds, ecstasy and cocaine”? z ksz na rowerze do katowic, po drodze wchłonięci przez groźny bieruń, nieprzyjazną śląską strefę ekonomiczną-ahoj przygodo!-i teraz, z nadmiaru wrażeń, przeżywam swoistego zwała. każde słoneczne lata 90 muszą przejśc przez chwilową recesję, ale the only way’s up, ha, grzeczny (a jakże!) sandisk nadaje na zmianę stereo mc’s i hacienda classics. muzycznie jestem doszczętnym fetyszystą i chcę słuchać muzyki, która już nikogo nie jara, a mnie przeciwnie, doprowadza do lewitacji – aktualnie dj sasha 13 grudnia 1989 zapodaje „fool’s gold” w nie najlepszej jakości.
>>fashion shapes up<< : odkrywam niekłamaną przyjemność w noszeniu klasycznie damskich strojów typu spódnica-tulipan, sweter-łódka, innymi słowy, mogę znów uskuteczniać cichy włam do szafy mamy(tradycja od 1995), ostatni podbój osiedla to trzy archiwalne spódnice uszyte gdzieś w okolicach daty mojego urodzenia, rozkoszne (co dalej? spodnie marchewy? adult contemporary? melanie griffith?)
trochę choroby, trochę wyczerpania, ani ręką, nogą; przepraszam, ale właśnie usłyszałam chyba wątek instrumentalny, który zawsze mi się podobał, a nie wiem kto to-nadal, mhm,
wszyscy swoją drogą zapytani o najbardziej przerażającą scenę filmową mówią O TEJ SAMEJ.

ermenegildo pyta, czy wierzę, że ovomaltyna obdarza cudowną mocą, jest mowa o porządku w mp3, chyba powinnam. [będzie sandisk, ma liczne cenne umiejętności, może trochę przegrywa wizualnie, ale to jak koleżanka nie najładniejsza z klasy, ale solidna, da odpisać zadanie. cieszę się na ciebie, sandisku, doczepię ci wielkie słuchawki]. była też impreza wesoła towarzyska, gdzie co urocze było mi wszystko wielce jedno, ja jako timothy leary bez mała, to wszystko zabawne, niezmiernie zabawne, wstaję rano na autobus – siedzi baba na kleparzu, moczy nogi w kałamarzu. purpurowe słońce [wstawanie rano to objaw mojej ortodoksji, tak, ale daje niezapomniane wrażenia. wczesne wstawanie to nowe papierosy]. mogłam słuchać tylko jednego utworu, right here, right now jesusa jonesa – to nie bez przyczyny, prawda? mike edwards ma słusznośc i – zważcie na youtube na jego czapkę, jaki prekursor!

gonna miss u.like hell.
cl słucha rano radia jazz ze swym huopcem, synchronicznie chorujemy na gardło, wszystko zasadniczo deeply connected więc – logika wskazuje, że trzeba teleportować się do florencji? to musi być jakiś >>extended link<<. przeziębianie się samotnie nie jest takie fajne. połowa sensorów wyczulonych na perfumy jest gotowa się odciąć. poczta na łużyckiej powinna czasowo zawiesić działalność. smutno.

we śnie godzilla zwana kayah zaczęła tupać, czym mnie obudziła. sen w okularach – o 6 rano pokój wypełniony boskim prawie światłem, wizje pełne cudowności, złote promienie, a tu okazuje się, że po prostu zasnęłam na filmie przy właczonej lampie. w okularach.

wydaje mi się, że jest 1989 albo 90 za oknem. moja mama powinna stać przy balkonie śpiewając sobie coś sinead o’connor albo t.love. ja zbieram zdewaluowane pięciozłotówki na słownik disneya od gościa, który prowadzi sprzedaż z bagażnika. obok stoi diler hanuty i duplo.

ktoś mnie wykonał z pcv?

_haiameEyes.jpg

w księdze gości ktoś mi wkleił to

baran2 | | http://unicode.pl/ogloszenia-234.html
2006-09-15 02:42:17 | 216.32.66.162 Ehhh takie zycie, takie zycie

urzekła mnie twoja historia, co poradzisz.

ulubioną muzykę dzielę z angolami w wieku średnim, którzy zresztą robili frekwencję i hałas. na stereo mc’s byłabym sobie wytańczyła atak serca, ale niech mię licho, jeśli nie jestem spóźnionym dzieckiem haciendy. ian brown, hipnoza i gnoza. cisi bohaterowie pt. afro kolektyw, którzy awansują zapewne do miana polskiego zespołu nr 1 i głośni bohaterowie – pan obrażalski i ian-curtis-z-niedoborem-witamin. apokalipsa na peaches a w międzyczasie ścieranie nóg na warszawskim bruku, wręcz pod samym służewcem ściągnęłam rajstopę, żeby się opatrzyć, poniosłam trochę szkód-okrwawione onitsuki, zgubiony kolczyk i przypinka z maupą – ale nic, przenic nie zabazgrze mi uczucia błogiej satysfakcji, że to koncert życia, że właśnie i wanna be adored i kawałki-symbole, które znajdują swoje desygnaty*, soundtrack do twojego świata. z rubryki drobnych zuchwałości, oddałam pksowi co pksowskie i ponieważ ich zakichany autobus nie miał ogrzewania, okryłam się zasłoną z logo przewoźnika. na warszawie zachodniej podają herbatę o smaku mydlinowym, watch out.
ze spełnionych marzeń, spacer wśród kasztanów.
soundtrack na najbliższe tygodnie jest przesądzony. ponadto odbiło mi cokolwiek i zdarza mi się spożywać kawę w postaci płynu albo landrynki, co sie stao?
[*mam na myśli chyba 4 od końca na najważniejszym z setów, m8.]

no to jadę zobaczyć małpiego króla.

bawiąc uczy:
http://lukechueh.com

Another-Uselesss-Gift-(Revi.jpg

z sercem w gardle, ale już dobrze, mogę ściągnąć obłożone klątwą okulary, które worki na śmieci przedzierzgnęły w żywe postacie, i posłuchać i wanna be adored(tydzień!) w znacznie mocniejszych, ale soczewkach. błogi, dobroczynny dotyk spływa na me powieki, ale trzytygodniowa zgryzota uczyniła mi coś w czaszce wielką, groźną wiertarką; czuję ból pośrodku głowy. zasłoniłam oczy dłońmi i zastanawiałam się, gdzie się kończy ciemność, w którą patrzę. moją nową ulubioną grą jest badanie pola widzenia: jeddwa. jedendwatrzy. doskonale. proszę patrzeć na czerwone światło. ten szpital to gotowa sceneria dla bunkrołaza, nastrojem przypomina mamerki, tyle, że przyobleczone w firankę na odrapanej rurze, dbaj o ciepłą atmosferę (rzężącej świetlówki, kolorystyki trupiej) w miejscu pracy, bez mała hotel splendide. w moim pojęciu ładne.
odzyskana głowa bardzo mnie cieszy i buduje poczucie wartości, przyglądają się pasażerowie w pkp, konsumentki jajek na twardo, palestyńscy sataniści, przywódca wielkiej rodziny mormońskiej, tej z przekroju. powszechna aprobata! słucham jdb okichanego przez polskie media, po czym this is my truth i jest dobrze, stabilnie, jest wrzesień, czyli miesiąc najlepszy: wakacje, ale jednak normalna ramówka w tv.

och, ubaw po uszy. ponieważ mamy rok 1988 – wiecie, czemu wybrano do roli w american psycho właśnie bale’a? zważcie na podobieństwo

Chevy-Chase.jpgamerican_psycho_00.jpg

i jeszcze „adult contemporary” w allmusic. pogromcy duchów, rick moranis, dan aykroyd, miłość szmaragd i krokodyl, wypożyczalnia video!
odzyskałam włosy. kasylda ma niebieskie niespodziewanie, czego nie przewidywała instrukcja. kasabian dźwignęli wszelkie ciężary pokładanych oczekiwań. my queen pełne nozdrza.


  • RSS