schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2006

oh my goth

4 komentarzy

piszę z samego centrum dowodzenia i zastanawiam się, ksz lubi bardzo mnie posądzać o estetyzację życia i ma niewątpliwie dużo racji, ale ranyboskie, zapomniałam miliona produktów, czuję się somatycznie parszywie, dobrowolnie wzięłam cuchnącą herbatę, która ma mnie ocalić i właśnie mi tu śmierdzi; kino rumuńskie to spisek, wydają wejściówki w godzinach od 11.30 do 12, a do tego pan kasjer jeszcze nic nie robi sobie z tego, że móię mu, że to niesprawiedliwe. słyszę opinie zachwyconych na temat czupryny, że azjatycka, albo rumuńska, siostra pyta, bo nie widziała: >>takie wsiowe?<< a wczoraj uczerniłam też ślicznie fean i wszystko już jasne – gociuchy, i tyle.
muszę nabyć >>abc dobrego wychowania<<, żeby mnie nauczyło, jak szanować czas i przestrzeń, wietrzyć mieszkanie, polerować politurę albo realizować się na niwie.
ts. bez’s madchester anthems, które są niezawodne.

cuts you up

2 komentarzy

spać do późna nie chcę, nie mogę, nie umiem. więc nie wiem, jak przeżyję. zważam na godzinę. w 2004 dwa razy nie poszłam spać i bardzo to wtedy przeżywałam.
praca w nowej hucie (tmg, bist du wieder da?) nadaje miły rytm, porządność, sumienność, rozsądne zagospodarowanie wieczorów, trochę próbuję wtapiać się w scenografię, bo lubię proste sentymenty i ostatnio pojechałam w berecie oraz płaszczu takim, który powinien eksponować nogi, gdyby były ładne, takie obrazki widywano na ilustracjach do książek marii kruger, joanny kulmowej i elementarza „litery”. nowa czupryna bardzo ciemna, typu anny kariny w zamyśle, od komputera mogę wyjść sobie na spacer w przerwie i przerwę tzw.obiadową spędzam oczywiście w taniej odzieży albo tanim wyposażeniu domu z drugiej ręki od niemca i holendra. najważniejsze, że nie mam już zęba, przyczyny wszelkich cierpień, oczywiście dalej boli i nie daje za bardzo spać i czegokolwiek innego; mdli. fean, candy&medicine. ksz, candy flip. będzie codziennie kino, rumuńskie filmy za darmo i chyba bardzo, bardzo chcę tego. tymczasem szalona farmacja i 2006 jako rok powszechnej klęski zdrowotnej, podobno do miesiąca nawet ten ząb fantomowy. przez to byłabym nie napisała, że nowy bond znakomity, a na premierze się bryluje, nawet ze spuchniętą połowicznie twarzą i że liquidizera mam na winylu.

schludny ma młodszego braciszka: poprawnego. na schludnym zwykłam se pozwalać, pisać zdania małą literą, wbrew nazwie popełniać śliczne akty językowego niechlujstwa, ale dość tego dobrego, otóz poprawnie pisać też trzeba umieć i w tymże celu powstał mniej fantazyjny, rzekłabym może nudny, z żadnym layoutem, ale poprawny i oby byli z niego ludzie. mnie w związku z tym czeka niechybna schizofrenia.

drogowskaz głosi: warszawa, ja czytam: włoszczowa. a tymczasem ładne rzeczy, niebawem zyskam nowe umiejętności w dziedzinie nowych mediów, ale stracę ząb.
przymiarka do najstraszniejszej sceny filmowej, oczywiście zasypiam wcześniej i budzę się dopiero na planszę „start filmu/wybór scen”, wyjaśnienie jest tylko jedno, instynkt samozachowawczy!
dostaję spam o tytule co następuje: „hi louve thorgalsson” – mało smaczne, wolałabym szarlota pawel.


  • RSS