schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2008

ok, tak naprawdę to mam na imię złość a na drugie sofuckinwhat, a na trzecie sentymentalna gówniara;z pewnością nie przepadam, gdy podkopuje się sprawy dla mnie ważne i nie lubię, diablo nie lubię, gdy for time becomes a loop/for tim becomes a loop/for time becomes a loop. mkay? idę pooglądac ‚rocko i jego świat’

dwudziestogodzinny sen i lunatycne rozmowy telefoniczne. miejmy nadzieję nie mówiłam głupstw.
idę oddać tuziny rysunków w nieporęcznym formacie spadać mi stąd; napisać kilka słów w języku niemieckim; nie lubię takiego zmątwienia, zamierzam wprowadzić ordnung i wygrać dziś dwie części tekkena na allegro żeby wreszcie zrobić użytek. to nie moja wina, ale niechcący czuję się jak amy winehouse

osiedlowi mędrcy mawiają, że media kłamią, a tu trafia się twardszy orzech do zgryzienia, rzeczywistość kłamie, na osiedlu wola duchacka umieszczono wielki szyld, że tu mieści się największy w krakowie sklep z odzieżą na wagę. otóż nie jest to prawda. wcale nie jest największy, poza tym trochę śmierdzi, ale warto tam iść posłuchać soundtracku. ostatnio trafiłam do polskiego filmu ‚alabama’ (chyba 1984) w którym w pewnej scenie demoniczna aktorka podobna do fridy z abby wchodzi do pokoju, puszcza na kasprzaku fragment ‚malinowego króla’, wyłącza i wychodzi (ej nie pisałam tego już?). coś podobnego stało się na woli duchackiej, cisza, świetlówki, panie danusie w identycznych płaszczach przerzucają w koszach rzeczy firmy esprit, a tu nagle wchodzi piosenka zespołu lady pank, zapamiętałam z niej tylko wers ‚kochanie, ty śpisz na ulicy’, po czym znów cisza. ostro zimnofalowa pogoda, a ja jestem za stara, żeby się tym ekscytować. ts. wokal im wścieklejszy i im bardziej szczeka tcz. ellison niewidzialny człowiek

-jaki jest twój ulubiony kawałek na płycie koszer gofer?
-koszer gofer.
-ale ten 5’13” czy 4’29”?
-5’13”, tam na wysokości 1’32” są najlepsze hooki

[the homeless] hail to ol’snake moses
w efekcie halcionu i strzelania tęczami z oczu mam poczucie osobliwego unieruchomienia i mogę powiedzieć jedynie coś, co zawsze mawiałyśmy z cloudy: i’d rather stay at home and play video games

o baile todo

4 komentarzy

będzie autoreklama i nepotyzm papieski (miał trzy pieski), ale tak ładnego komentarza na temat moich foticek jak vero i darek w ‚barbarzyńcy’ nikt jeszcze nie popełnił więc ciorać do empików, zacynają się niebosiężne plany, wyposażyłam się w mały aparat szpiegowski, nic mi nie umknie, nikt, nic. do dzieła. wczoraj w krainie, w której prawdopodobnie obcy ginie, wlazłam oczywiście nie po raz pierwszy już w czyjąś posesję, uwaga psy, zawsze niesie mnie tam gdzie nie trzeba, zawsze w tarapaty. po czym kupiłam spódnicę armaniego za dwa złe rozmiar skandal. bywa i tak. poldinho obgryza statyw.
[something good is gonna happen?]

meble poprzestawiane wszystko narysowane co tu począć

przejrzawszy zawartość skrzynki nadawczej dotyczącej rodzeństwa w moim telefonie nie wiem już dokąd zmierzać np. mam niejasne wrażenie że reni zapomniała stroju; wczoraj ubrałam geszynk a lihtenszajn zawis w kuhni; w zwiazku z zaistniala sytuacja kupuje nowa cyfruwke i adidasy dzizasy (wszędzie zachowana pisownia oryginalna).
wszystko to prawda. adidasy dżizasy to model gazelle rio de janeiro (tropa de elite ha). lihtensztajn to wymowny ręcznik z nadrukiem w duchu roya lihtensztajna. geszynk to wiadomo że geszynk. a reni zapomniała stroju, bo zostawiła w domu. jakże to dobrze korespondować z siostrą i bratem. ts. darkthrone, ale jaja, oraz john b. tcz. książka polecona mi i niezmierni ponura a duszna.

life changes(i’ve gone through life pretending that time would change the ending) w roli soundtracku itp. i może może nie nie wiem, myślę o notce letmisi pt.49 percent o krótkiej treści: sama nie wiem, a obok ten smutny pies marki united colors of benetton, to jest najwłaściwsze, ależ tak się czuję właśnie. letmisi mówi: napisz mejla, słusznie, chyba wbije na 3miasto, clanah pisze że c93 będą we wrocławiu i tam bede też ja. na razie może może nie nie wiem. nie wiem. o właśnie słucham roots manuva który w pewnym momencie artykułuje podobnie do davida tibeta. ale ostatecznie situations are complex amor fati okaże się. trochę wiem o własnej osobie. trochę może nie.
poldinho plugawiec naruszył farbę akrylową i jak z tego wynika ma jedną kończynę żółtą, a drugą niebieską, pozostałe tak jak były.

brat wysyła mi tekst z queer as folk i jak zawsze ma rację. ONI podmienili mi mózg.

1 Manic Street Preachers, Send Away The Tigers
no dobra, mają plecy

2 Dave Gahan, Hourglass
dave jako straszny gociuch

3 Yelle, Pop-Up
je veux te voir dans un film pornographique!

4 Amy Winehouse, Back To Black
zdrapek i poharatka.

5 Burial, Untrue
brancusi muzyki tanecznej!
 
6 Young Gods, Super Ready/Fragmente
ambient do domu, industrial rządzi na dzielni

7 Not, Not
grazyna padee

8 Motohiro Nakashima, And I Went To Sleep
czy tam w tle mruczy kot? nie jestem pewna czy to 2007, ale czniam

9 Bat For Lashes, Fur And Gold
pani z bajki i straszny straszny królik

10 M.I.A., Kala
shake your buty

11 Einsturzende Neubauten, Alles Wieder Offen
jakże ja smarkam na niezali z radiohead

12 The KBC, On The Beat
the bochnia

13 The Arcade Fire, The Neon Bible
kanada robi to lepiej

14 Klaxons, Myths Of The Near Future
iluminaci patrzą

15 Pj Harvey, White Chalk
suchotnica

16 Vive La Fete, Jour de Chance
tańcz aż umrzesz

17 The Cult, Born Into This
ain’t no dirty suicide! eldritch kiśnie ze złości!

18 Warszawa – Tribute to Joy Division
50/50

19 Bjork, Volta
włóczka szamana

20 Ian Brown, The World Is Yours
następnym razem poprosi może jacka cygana o teksty ;)


  • RSS