schludny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

rozmyślam nad tym, jak to niektórzy płoną na książki i filmy jedynie dlatego, że właśnie się ukazały – tak czy owak są do przodu, ponieważ ja wybrzydzam. filmy są dla mnie za długie i trudno mi wysiedzieć 100 minut śledząc fabułę i unikając rozproszeń. jeśli chodzi o książki, pożądam dobrego dokumentu i sprawiam sobie właśnie mały gratis, coś z dziedziny dwudziestolecie międzywojenne niebawem przyjdzie mi pocztą.
tymczasem trochę choruję i nawet pan doktór mówi, że wygladam jak gruźlik, znaczy stylowo, ale jednak nie najlepiej. w związku z tym wlepiam mordkę w komputer i próbuję pisać coś, ponieważ spadła na mnie miła odpowiedzialność a mianowicie http://tygiel.cba.pl, gdzie powinnam napisać parę słów, ale jak coś się ukazuje drukiem, to trzeba być za to odpowiedzialnym i dlatego nie mogę popełnić jakiejś tam kichy.

to nie do wiary, ale wysłałam strasznie dużo dziadostwa w pdfie, w mojej pracy mgr jest mordka mojego kota poldurinki, ja go nie zapraszałam, wszystko co mam z piotrusiem królikiem oraz batonik danusia, mam nadzieję, że to wszystko uczyni mnie magistrem nareszcie. ta cała smutna sytuacja sprawiła, że nie wymykałam się do muzyki ani książek, choć udało mi się zobaczyć parę osobliwych występów, poznać taką grupę jak ianva („to brzmi jak coś, co nadają w niedzielę na tvp2″), albo słuchać jeszcze więcej erika satie, a teraz np patricka wolfa, który nigdy mnie tak nie ekscytował, bo jestem na to za stara, ale czasem brzmi jak peter murphy, a czasem pomaga mu alec empire, co jest oczywiście lepsze. niestety, swój album patrick zatytułował niefortunnie, „the bachelor”, to niewinne słowo, ale mnie, i nie tylko mnie, ale również np. kici kojarzy się ze względu na brzmenie ze zwierzęciem kopytnym, które ryczy.

schludny tak mnie wzrusza, że muszę uruchomić się na nim ponownie – tyle w końcu włożyłam weń serca. próbowałam i na utracjuszu przez cały rok, lecz nie jestem tak przywiązana do nowej formuły, schludny chyba bardziej przekonujący – marka solidna jak jacek cygan i michał grymuza. wiele się dzieje w moim życiu młodego emeryta, choć nie na tyle, żeby obserwować na codzień wesołe miejskie opowieści, mieszkam za daleko, choć się zdarza – być na prezentacji i dj secie williama bennetta np.co złożyło się ze spotkaniem herr garmique, który to zaistniał tekstowo w początkach schludnego, a więc w 2004. spotkaniu towarzyszyła brutalna, bezlitosna gra w chińczyka.
nadto jutro jadę do łodzi – jest to miasto kojarzące mi się z koncertem coila, który miałam szczęście widzieć w wieku lat nastu – oraz ze szpitalem, który miło widzi pacjentów przynoszących własne łóżka, a w którym miałam przyjemność znosić trochę cierpień, oraz z konferencją  medyczną wśród śniegu; jutro zobaczymy tam z herr notkiem występ alexandra hacke i danielle de picciotto. auf deutsch spróbujemy przekonać herr hacke do występu na naszym ślubie, w końcu nociakełe wielekroć angażował się w świat grania na złomie, a ja może trochę mniej aktywnie, lecz jednak. to pewna fantazja, bowiem ślub nastąpi za sto lat, ale miłe wyobrażenia. póki co may sofę, kota kretyna, niewidzialną perkusję; jest dobrze tak właśnie, podoba mi się.
nawiasem. mam pracę, która cieszy mnie po uszy i prace magisterską, która jest moim wrogiem. doktór naurolog (karl lagerfeld) mówi: pani jest perfekcjonistką, jak sądzę. ale chciałbym przeczytać pani książkę. do licha, to nie będzie książka moja, lecz %$^*&*()&% (fn wiesz)

chyba tu przekleję utracjona. tak mnie wzruszyło to pięć lat boju i niektóre komentarze!

puhu

Brak komentarzy

chyba tu przekleję utracjona.


  • RSS