rozmyślam nad tym, jak to niektórzy płoną na książki i filmy jedynie dlatego, że właśnie się ukazały – tak czy owak są do przodu, ponieważ ja wybrzydzam. filmy są dla mnie za długie i trudno mi wysiedzieć 100 minut śledząc fabułę i unikając rozproszeń. jeśli chodzi o książki, pożądam dobrego dokumentu i sprawiam sobie właśnie mały gratis, coś z dziedziny dwudziestolecie międzywojenne niebawem przyjdzie mi pocztą.
tymczasem trochę choruję i nawet pan doktór mówi, że wygladam jak gruźlik, znaczy stylowo, ale jednak nie najlepiej. w związku z tym wlepiam mordkę w komputer i próbuję pisać coś, ponieważ spadła na mnie miła odpowiedzialność a mianowicie http://tygiel.cba.pl, gdzie powinnam napisać parę słów, ale jak coś się ukazuje drukiem, to trzeba być za to odpowiedzialnym i dlatego nie mogę popełnić jakiejś tam kichy.