ponieważ obudził mnie telefon od mamy o tajemniczym wirusie z ukrainy, a ja jestem bardzo chora i bardzo słaba, już nie mogę spać i nie będę. prawdopodobnie to najwątlejszy okres w moim życiu i większość dni spędzam chora na coś, może pora do ciechocinka – martynia wysyła „magazyn kuracjusza”, czuję pokrewieństwo duchowe. w dość martwych godzinach porannych wykonałam test sueddeutsche zeitung na bycie kandydatem na niemca i wyszedł mi bardzo pomyślnie, sama się zaskoczyłam, że znam wiele podstawowych faktów, oraz szukając plakatu do „faraway, so close” uświadomiłam sobie, że jeszcze tkwię w epoce kaset magnetofonowych i co gorsza być może nigdy to nie minie. w związku z tym z przynajmniej dziesięcioletnim opóźnieniem zostałam wielbicielką nicka cave’a via oczywiście blixa bargeld.
(muszę pisać tu regularnie, zaczęło się dla mnie jakiś czas temu pisanie na zadany temat jako sposób na życie, a tu mogę sobie poćwiczyć i pisać różne fontazie! ale jazda czad i odlot – używam słów z lat 90.)
noth właśnie pyta przez sen, czy zamierzam cały dzień tak siedzieć, zrobiło mi się zimno, to było zdanie groźnej guwernantki, ale po pierwsze jestem chora więc muszę cały dzień tak siedzieć, a po drugie, na swaroga, ty przecież drzemiesz i grzejesz nogi poldkiem, a po trzecie, jestem chora a jednak pracuję mimo drgawek i kurary przesączającej się przez moje tkanki. nie będę nadrabiać wielotygodniowych braków, ale zapraszam na tygodnikfotograficzny.pl, gdzie też coś stękam, oraz obejrzyjcie wszyscy film „ghosts of the civil dead”, raczej ponury i mocno okropny, ale takie na ogół są dobre filmy – cały jest na jutubu.